Temat zapamiętywania jest szczególnie bliski studentom oraz młodzieży przy okazji rozmaitych egzaminów, gdy konieczne jest „pochłanianie” przez nich dużej ilości wiedzy w krótkim czasie. A wiosna to czas, gdy sesja zbliża się wielkimi krokami. Również w okresie pracy zawodowej stajemy przed różnego rodzaju egzaminami i wyzwaniami, które wymagają od nas maksymalnej koncentracji oraz zachowania przysłowiowej „zimnej krwi”.
Pamięć można ćwiczyć, istnieją też metody na poprawienie koncentracji, czy różne techniki relaksacyjne. Najlepszym jednak sposobem na zasadzki współczesnej cywilizacji jest po prostu zmiana stylu życia i zwolnienie tempa. Najłatwiej osiągnąć wewnętrzny spokój, szukając ratunku w przyrodzie, za pomocą roślin określanych przez medycynę adaptogenami. Organizm uzyskuje dzięki ich stosowaniu większą zdolność adaptacji do nowych warunków życia w otaczającym go środowisku. Pozyskiwane z nich surowce działają na ludzki organizm jak naturalne regulatory pozwalające przystosować się do najbardziej nawet stresujących sytuacji. Jednym z roślinnych adaptogenów, którego właściwości zbadano bardzo szczegółowo, jest różeniec górski (Rhodiola rosea). Nazwał go tak Linneusz, twórca systemu klasyfikowania wszystkich organizmów żywych, bo aromat przekrojonego korzenia tej tajemniczej rośliny przypominał mu zapach róży. Jego działanie adaptogenne polega na zwiększaniu zdolności naszego organizmu do pokonywania stresu, niwelowaniu zmęczenia, wspomaganiu koncentracji i procesów zapamiętywania, podnoszeniu wydolności psychofizycznej. Pozwala także utrzymać wewnętrzną równowagę naszego organizmu, tzw. homeostazę, uodparniając go na potencjalnie stresogenne czynniki psychiczne. Jednym ze składników bioaktywnych jest rozawina – związek fenolowy, pochodna alkoholu trans-cynamonowego, który stanowi 3-4% składu korzenia różeńca górskiego. Drugi to salidrozyd – glikozyd tyrozylu, stanowiący 0,8-1% korzenia. Oba wykazują działanie adaptogenne i stymulujące centralny układ nerwowy. Dzięki nim wzrasta poziom serotoniny i dopaminy w mózgu, a obniżeniu ulega poziom hormonów nadnerczy – kortyzolu i glikokortykosterydów wytwarzanych w nadmiarze w odpowiedzi na stres i odpowiedzialnych za niekorzystne zmiany zachodzące w organizmie w takich sytuacjach.
Rozawina i salidrozyd stymulują również syntezę endorfin hormonów, dzięki którym odczuwamy stan nazywany potocznie zakochaniem. Pozwalają one zapomnieć o bólu i odrętwieniu. Składniki różeńca wywierają pozytywny wpływ na pamięć, percepcję i procesy poznawcze, które w warunkach stresu ulegają osłabieniu, pomagają się skoncentrować i ogólnie poprawiają nastrój. A przy tym są bezpieczne, nie uzależniają. Dowiedziono, że związki czynne zawarte w korzeniu różeńca górskiego aktywują syntezę ATP w mitochondriach mięśni szkieletowych, stymulują procesy regeneracji organizmu po wysiłku fizycznym i poprawiają działanie systemu sercowo-naczyniowego.
Rozawina i salidrozyd to również antyoksydanty i immunostymulatory. Mogą zwiększać odporność na infekcje, a także obniżać toksyczność leków stosowanych w leczeniu farmakologicznym. Podobne działanie mają również flawonoidy (herbacetyna, gossypetyna, kamferol), które znajdziemy w korzeniu różeńca. Hamują one powstawanie nowych rodników tlenowych (tzw. wolnych rodników) inicjujących procesy oksydacyjne – odpowiedzialnych za procesy starzenia się tkanek i choroby cywilizacyjne.
Naturalna siła z dalekiej Północy dostępna jest w Polsce dzięki firmie Alter Medica, która preparaty z różeńca górskiego wprowadziła na nasz rynek farmaceutyczny już kilka lat temu. Arktyczny korzeń w formie praktycznych tabletek można kupić w opakowaniach w barwach kojarzących się z daleką Północą i kolorami zorzy porannej – błękitnych, różowych i pomarańczowych. Na pudełku również widać samą roślinę, która może się poszczycić efektownymi kwiatami. Aby w pełni skorzystać z dobroczynnego działania preparatu powinniśmy łykać 1-2 tabletki dziennie. Wciąż dostępny jest Arktyczny korzeń w formie wygodnych do zaparzania saszetek.